Poniższe kluczowe założenia teoretyczne zostały skonstruowane w taki sposób, by powoli doprowadzić układ ruchu do granic bezpiecznej wytrzymałości na długo przed starem, a potem pozwolić mu w pełni nadbudować zniszczone w treningach włókna mięśniowe poprzez regeneracyjne zjawisko taperingu.
Klasycznym błędem nowicjuszy jest próba agresywnego budowania potężnej formy (np. siłowy marsz 40 km) na kilka dni przed TP100. Prowadzi to do niszczącej opóźnionej bolesności mięśniowej (DOMS). Twój najdłuższy, kilkudziesięciokilometrowy trening testowy (tzw. zjazd bazowy) musi się odbyć znacznie wcześniej. Ostatnie dwa tygodnie to tapering – tylko redukcja i podtrzymanie elastyczności obolałego szkieletu.
Harpagan wybiega z bramy o 20:30 i potrwa całą mroźną i uciążliwą noc. Obowiązkowo wkomponuj w swój harmonogram przynajmniej jeden krótki trening długo po zmroku, aby przekonać się na własnej skórze jak w rzeczywistości wygląda oświetlanie drogi snopem leśnej czołówki LED i czy pot na plecach w zimnym wietrze uwalnia wilgoć.
Spokojne, prozaiczne dojazdy rowerem stacjonarnym lub miejskim w "wolne dni" to prawdziwe zbawienie i oddech dla pompy krwionośnej. Rozgrzewając krew błyskawicznie dotleniasz komórki mięśniowe bez niszczenia stawów wibracjami asaltu. Pamiętaj też o swobodnych ćwiczeniach typu core po pełnym wybudzeniu!
Cały narząd ruchu przyjmie dewastacyjne uderzenie od setek tysięcy powtarzalnych, obciążonych kroków na dobę. Jeżeli w obojętnie jakiej minucie treningu odczujesz nagły, piekący i ostry ból w stawie (szczególnie w kolanach lub łydkach) – natychmiast skróć odcinek na nawigacji i wracaj! Lepiej pojawić się na Rajdzie bez zaliczonego kilometrażu, niż z naderwanym więzadłem.